Masę makową (całą dużą puszkę) wymieszałam z ubitymi żółtkami (na delikatną piankę) z 6 jajek.
Oddzielnie z białek ubiłam sztywną pianę (z odrobiną soli).
Na koniec w masę makową połączoną z
żółtkami wmieszałam delikatnie pianę z białek.
Masę przełożyłam delikatnie na tortownicę (wysmarowana masłem
i obsypaną bułką tartą) i piekłam w piekarniku ok. 45 minut (175stopni).
Po wyjęciu gdy przestygnie przekroiłam na 2 części (można na 3, ale potrzeba do tego większej wprawy). Dolną warstwę posmarowałem z wierzchu powidłami śliwkowymi (można też użyć np. dżemu malinowego, lepiej pasują nieco kwaśne przetwory, ale to kwestia gustu), następnie położyłam warstwę ubitej śmietanki kremówki (1 małe opakowanie, w trakcie
ubijania kremówki można dodać trochę cukru pudru). Na posmarowaną
część ciasta makowego kładzie się delikatnie kawałek nieposmarowany.
Na końcu należy polać ciasto polewą czekoladową przygotowaną z tabliczki gorzkiej czekolady
rozpuszczonej na łyżce masła i łyżce mleka (ale moja w tym roku się nie udała za bardzo...). I tort gotowy :)
