wtorek, 28 kwietnia 2015

Ciasto ananasowe

To przepis na ciasto anasowe, z gatunku tych zakalcowtych :)


Ciasto bardzo proste, wilgotne. Taki zwykly, szybki placek, jak się nie chce komus trudzić. Ja to ciasto zrobiłam na weekendowe spotkanie ze znajomymi poza miastem, a że pogoda dopisała, to udało się zjeść na tarasie w pełnym słońcu... Wiosna!

Potrzebne są:
4 szklanki mąki
4 jajka
puszka ananasa (najlpeiej juz w cząstkach, nie w plastrach - wersja dla maksymalnie leniwych ;) )
szklanka oleju
1,5 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Zaczynamy od wymieszania mąki, oleuj i cukru. Tej mieszanki odkładamy 1 szklankę na kruszonkę. Do reszty dodajemy pozostałe składniki (w tym ananasa z całym syropem z puszki) i wyrabiamy (ja mieszałam mikserem na niskich obrotach).
Wylewamy do prostokatnej blachy wyłozonej papierem do pieczenia i posypujemy na wierzchu ciastem na kruszonkę.


Piekłam około 50 minut w temperaturze 175 stopni.

Cały przepis pochodzi z tej strony: http://pysznypiecze.blogspot.be/2013/05/lekkie-ciasto-z-ananasem.html , ale znalazłam go dzieki przepisowi na wegańskie ciasto ananasowe z tej strony: http://icantbelieveitsvegan-veganstories.blogspot.com/2013/08/pierwszy-tydzien-sierpnia.html#comment-form

A tak na ciasto ananasowe (i brownie też) czekały moje pieski :)


środa, 15 kwietnia 2015

Pasztet na Święta

Pasztet na Święta to dobra sprawa. Zrobienie go zajmuje trochę czasu, ale smak wynagrodzi cała 
robotę. Mój pasztet jest robiony według tego przepisu ze Smacznej Strony Tesco:
 
https://www.tesco.pl/smaczna-strona/przepisy/pasztet-wolowo-wieprzowy-9018.html

Zmiany wprowadzone przeze mnie to:
- czasem zastąpienie części wołowiny odrobina indyka;
- wyłożenie foremki pasztetowej na dole i położenie na wierchu pasztetu słoninki, żeby się nie 
wysuszył (jesli mam za mało słoniny, to spód smaruje masłem i wysypuję bułka tartą, 
ale na wierzch słonina jest wręcz obowiązkowa!);
- dodanie do masy róznych dodatków - do zdecydowanie ulubionych należy suszona żurawina, ale 
także suszone sliwki, moga być kapary lub (to następny plan) rodzynki namoczone w brandy. 



niedziela, 5 kwietnia 2015

Wielkanoc do syta!

Wiekszość czasu poprzedzającego Świeta Wielkiej Nocy spędziłam w kuchni... I był to czas ogromnej radości!




Na sobotnią wieczerę podana została szynka w wiśniowej coli wg. przepisu Nigelli Lawson.
Moją własną inwencją było zrobienie sosu bazującego na wiśniach (paczka rozmrożonych wiśni), miodzie, słodkim winie i rozmarynie. Szynka została zaserwowana z puree ziemniaczanym oraz odświeżającą surówką z białej rzodkwi, kalarepy i jabłka (przepis stąd: http://www.mojegotowanie.pl/przepisy/salatki/orzezwiajaca_surowka_z_kalarepy_i_bialej_rzodkwi).

Śniadanie wielkanocne należało do żurku (w wersji mojej standardowej, jedynie bez ziemniaków http://kuchniasamucha.blogspot.com/2014/03/zurek-at-its-best.html), pieczonej białej kiełbasie w sosie miodowo-cytrynowo-musztardowym wg. przepisu Nigela Slatera (
http://www.goodtoknow.co.uk/recipes/508700/nigel-slater-s-mustard-lemon-sausages-with-carrot-mash - ale bez puree z marchewki) oraz pasztetu z żurawiną serwowanego z winem White Zinfandel (pasztet w oparciu o przepis ze Smacznej Strony Tesco https://www.tesco.pl/smaczna-strona/przepisy/pasztet-wolowo-wieprzowy-9018.html). Dodatkowo zrobiłam też jajka faszerowane czosnkową pastą z żółtego sera ze szczypiorkiem i majonezem.

Na deser do wyboru - mazurek orzechowy z White Plate - absolutny hit! (http://whiteplate.com/2010/03/mazurek-orzechowy/), delikatny i lekki mazurek kokosowy z granatem wg. Kwestii Smaku (ale wcale nie w wersji jaglanej http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/wielkanoc/mazurek_jaglany/przepis.html) lub śląska drożdżowa babka cynamonowa (przepis do dopracowania jeszcze, ale smakowo rewelacyjna).

Na obiadokolację w świąteczną niedzielę był królik a la zając w czerwonym winie i z boczkiem, ale to już nie moja robota ;) Zbyt trudna i ambitna to sprawa, ale dobrze się nauczać, że sosy można zagęszczać czerstwym razowcem!

Na śniadanie w Śmigus Dyngus głównym daniem egzotycznym były jajka po szkocku. Przepis wziął się stąd i jest to bardzo "męski" przepis i wcale się nie dziwię, że jest to brytyjskie danie pubowe :) http://dariaanna.blogspot.com/2012/03/scotch-eggs-czyli-jajka-po-szkocku.html.

Poniedziałkowy obiad to popis mojego brata i ukochana przez wszystkich kaczka z jabłkami i pomarańczami.... Klasyk nad klasyki, który zawsze cieszy.

I po Świętach, smacznych i obfitych, na szczęście bez skutków ubocznych dla wagi.