niedziela, 5 kwietnia 2015

Wielkanoc do syta!

Wiekszość czasu poprzedzającego Świeta Wielkiej Nocy spędziłam w kuchni... I był to czas ogromnej radości!




Na sobotnią wieczerę podana została szynka w wiśniowej coli wg. przepisu Nigelli Lawson.
Moją własną inwencją było zrobienie sosu bazującego na wiśniach (paczka rozmrożonych wiśni), miodzie, słodkim winie i rozmarynie. Szynka została zaserwowana z puree ziemniaczanym oraz odświeżającą surówką z białej rzodkwi, kalarepy i jabłka (przepis stąd: http://www.mojegotowanie.pl/przepisy/salatki/orzezwiajaca_surowka_z_kalarepy_i_bialej_rzodkwi).

Śniadanie wielkanocne należało do żurku (w wersji mojej standardowej, jedynie bez ziemniaków http://kuchniasamucha.blogspot.com/2014/03/zurek-at-its-best.html), pieczonej białej kiełbasie w sosie miodowo-cytrynowo-musztardowym wg. przepisu Nigela Slatera (
http://www.goodtoknow.co.uk/recipes/508700/nigel-slater-s-mustard-lemon-sausages-with-carrot-mash - ale bez puree z marchewki) oraz pasztetu z żurawiną serwowanego z winem White Zinfandel (pasztet w oparciu o przepis ze Smacznej Strony Tesco https://www.tesco.pl/smaczna-strona/przepisy/pasztet-wolowo-wieprzowy-9018.html). Dodatkowo zrobiłam też jajka faszerowane czosnkową pastą z żółtego sera ze szczypiorkiem i majonezem.

Na deser do wyboru - mazurek orzechowy z White Plate - absolutny hit! (http://whiteplate.com/2010/03/mazurek-orzechowy/), delikatny i lekki mazurek kokosowy z granatem wg. Kwestii Smaku (ale wcale nie w wersji jaglanej http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/wielkanoc/mazurek_jaglany/przepis.html) lub śląska drożdżowa babka cynamonowa (przepis do dopracowania jeszcze, ale smakowo rewelacyjna).

Na obiadokolację w świąteczną niedzielę był królik a la zając w czerwonym winie i z boczkiem, ale to już nie moja robota ;) Zbyt trudna i ambitna to sprawa, ale dobrze się nauczać, że sosy można zagęszczać czerstwym razowcem!

Na śniadanie w Śmigus Dyngus głównym daniem egzotycznym były jajka po szkocku. Przepis wziął się stąd i jest to bardzo "męski" przepis i wcale się nie dziwię, że jest to brytyjskie danie pubowe :) http://dariaanna.blogspot.com/2012/03/scotch-eggs-czyli-jajka-po-szkocku.html.

Poniedziałkowy obiad to popis mojego brata i ukochana przez wszystkich kaczka z jabłkami i pomarańczami.... Klasyk nad klasyki, który zawsze cieszy.

I po Świętach, smacznych i obfitych, na szczęście bez skutków ubocznych dla wagi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz