piątek, 26 lipca 2013

Konfitury malinowe

W letnim szale owocowo-warzywnym zdarza kupić mi się za dużo. I tak właśnie było ostatnio, gdy kupiłam mnóstwo czereśni i jeszcze maliny. Oczywiście maliny (moje ulubione owoce) pozostały nietknięte i zaczęly powoli zbliżać się do stanu zepsucia.

Postanowiłam więc wykorzystać je na konfitury - takie na szybko, do zużycia niemal od razu.
Przepis, a raczej inspiracja pochodzi z tej książki (bardzo się sprawdza, chociaż to książka kupiona za 9,99 w Biedronce :) ).

Proporcje zaproponowane tutaj to 1kg cukru na 1kg malin. Ale moim zdaniem to trochę przesada. Lepiej dodać mniej cukru.

Maliny zasypałam na noc cukrem, miały puścić sok, ale nie puściły... Więc po prostu wrzuciłam je na rozgrzaną patelnię. Zalałam dwiema łyżkami whisky (może być brandy lub coś podobnego). Przez moment smażyłam na dużym ogniu, potem około 10 minut na małym i znowu chwilę na dużym. Wtedy soku zrobiło się duuużo :)


Smażyłam, aż uzyskałam pożądaną konsystencję. I przełożyłam gorącą do wyparzonych słoiczków, które przez dzień stały do góry nogami. Voila! Ot i całość :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz