poniedziałek, 3 listopada 2014

Porterówka...

... czyli wódka o smaku kukułek! Pierwszy raz piliśmy ją u kolegi Łukasza. Później robiliśmy kiedyś sami... Aż zatęskniliśmy znów!


Składniki, których użyłam - sugerowałam się przepisem z tego bloga, którego zamierzam uważnie przestudiować pod kątem nalewek ;) ):
• 1 litr piwa porter (u mnie Żywiec, ale kiedyś robliśmy też bardzo smaczne z Okocimiem Palonym...)
• ½ litra spirytusu
• ok. 3/4 szklanki cukru białego
• trochę (dwie łyżki) cukru brązowego
• 2 cukry wanilinowe


Najpierw wlałam oba piwa do garnka i powoli podgrzewałam, aby się wygazowało.


Potem dosypałam cukry - mieszając, aby się rozpuściły. Lepiej kontrolować smak, aby nie było zbyt słodkie.

Gdy piwo będzie już wygazowane, cukry rozpuszczone - wyłącz gaz. Potem trzeba piwo odstawić do wystudzenia. Gdy będzie chłodne - można dolewać spirytus. Wymieszać i przelać do butelek. I najlepiej dobrze schować!

Autoportret w butelkach porterówki

Nalewka powinna sobie w spokoju odstać ze dwa tygodnie, chociaż w praktycie jest z tym trudno, bo jest bardzo smaczna i właściwie od razu smakuje och tak dobrze! ;)

PS. Jeśli wytrzyma, to będzie jak znalazł na Święta...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz